„Tragedia na Przełęczy Diatłowa” – Alice Lugen.
W 1959 roku grupa turystów, postanowiła uczcić kolejny zjazd KPZR zdobyciem góry Otorten w Uralu Północnym. Wyprawa zakończyła się tragicznie i w wyjątkowo zdumiewających okolicznościach. Obozujący na zboczu turyści rozcięli swój namiot, wybiegli w uralską noc, rozpalili ognisko. Nikt nie przeżył nocy – niektórzy zmarli z powodu hipotermii, u innych znaleziono liczne urazy. Do dziś nikt nie wyjaśnił tej sprawy. Samo śledztwo z 1959 roku było równie zagadkowe, jak tragedia. Prokurator zamknął je nagle, a w sprawozdaniu napisał, że przyczyną śmierci turystów była „potężna siła”.
Tajemnicza śmierć dziewięciorga turystów i niespodziewanie zakończone dochodzenie to idealny punkt wyjścia do snucia teorii spiskowych. Ale Alice Lugen poszła w zupełnie inną stronę. Historia wyprawy służy jej do opowiedzenia o biurokratycznym chaosie. Zimnowojennej histerii i zakulisowych politycznych rozgrywkach. Zamiast horroru z paranormalnym tłem dostajemy biurokratyczny thriller. Nie przypadkiem przywołuje na myśl głośny serial o tragedii w Czarnobylu.
Wymiary: 21,7 cm x 13,5 cm. Oprawa miękka, stan bdb/bdb-. Lekkie przygięcie krawędzi okładki. Wyd. Czarne, 2020. 279 stron.




